Zablokują nam p2p!

I oto w końcu wojna z p2p dotarła do Europy. Wprawdzie już wcześniej we Francji pojawiły się niezwykle ciekawe przepisy, najostrzejsze w Europie, ale teraz mamy sytuację, kiedy nowe regulacje prawne zarażą całą Unię Europejską.
Unia Europejska, znana w komputerowo-internetowym światku z tego, że lubi dowalać milionowe kary Microsoftowi, a jednocześnie zakazuje sprzedaży komputerów bez zainstalowanego systemu operacyjnego (Bądź chcą zakazać sprzedaży komputerów z OS’em, w zależności od opcji politycznej, która rządzi w UE. Same mądrale w tej UE, Lech Wałęsa rzeczywiście pasuje tam doskonale, panie Premierze.) pracuje nad takimi przepisami, by cały ruch p2p w UE zablokować i zdelegalizować. Czytamy w niezastąpionym Dzienniku Internautów:

Parlament Europejski pracuje obecnie pod przewodnictwem francuskiego socjalisty Guy’a Bono z Komisji Kultury i Edukacji nad sprawozdaniem dotyczącym sytuacji branży kulturalnej i możliwości jej poprawy.

Reprezentująca największe wytwórnie muzyczne organizacja IFPI wykorzystała tę okazję do próby przeforsowania pomysłów zmian prawnych mających zabezpieczyć interesy swych klientów.

W przesłanym wszystkim członkom Komisji dokumencie podkreśla, iż providerzy internetowi nie zrobili do tej pory niemal niczego, aby ukrócić “masowe piractwo muzyczne w sieciach p2p”. Jednocześnie wiele firm dostarczających łącza dość często ogranicza przepustowość łącz, aby zaoszczędzić koszta związane z ogromnym ruchem danych w ramach tego typu sieci.

Idąc tym tropem myślenia, oprócz zablokowania p2p należałoby rozprawić się np. z YouTube i Google Video, wszak możemy tam znaleźć teledyski, jak również utwory muzyczne. A że znajdują się tam zazwyczaj nielegalnie, a nie sposób zablokować wrzucania teledysków na w/w serwisy, należy go zablokować!
Idziemy dalej…

Obok wprowadzenia systemu filtrów kontrolujących pod względem legalności pliki, którymi wymieniają się internauci (przywołując tutaj jako przykład decyzję sądu belgijskiego), organizacja proponuje całkowitą blokadę konkretnych protokołów p2p, a także odcięcie dostępu do wskazanych przez IFPI witryn internetowych (typu AllofMP3.com bądź The Pirate Bay).

Filtry kontrolujące? Śmiech na sali, prędzej Legia Warszawa wygra Ligę Mistrzów, niż coś takiego dobrze działającego się pojawi. Blokada stron? Ciężko założyć inną domenę bądź zmienić serwer?
Jak rozumiem, zapis “całkowitą blokadę konkretnych protokołów p2p” oznacza, że nie wszystkie mogą być blokowane. Jeżeli tak, chciałbym wiedzieć, jakie to będą niezablokowane i dlaczego. Serwisy pokroju Jamendo bardzo chętnie się tego dowiedzą. Podobnie jak twórcy różnego rodzaju darmowego oprogramowania.

Dobra dobra, wszyscy wiemy, że p2p służy głównie do nielegalnych rzeczy. Boli to jednak tylko i wyłącznie największych producentów muzycznych i kilku głupich zespołów pokroju Metallica. Nie słucham mainstream-owej muzyki, gdyby nie p2p nie znałbym 99% tego, co dziś słucham. Nie miałbym żadnej z kilkunastu oryginalnych płyt, które mam. Popularni artyści zarabiają głównie na koncertach, z płyt większość do kieszeni pakują producenci. Zresztą ci znani artyści coraz głośniej mówią o tym, że p2p im nie przeszkadza. Przeszkadza więc tylko i wyłącznie mającym wielkie wpływy międzynarodowym organizacjom takim jak RIAA czy IFPI.

Jeżeli chcą zablokować ruch p2p, znajdzie się inny sposób. Już teraz mnóstwo albumów ściąga się z takich serwisów jak rapidshare. Jak chcą to zablokować? Zdelegalizować serwisy na których można udostępnić plik większy niż 3mb? Ograniczyć przepustowość łącz (w trosce o providerów oczywiście!) do 20kB/s, bo tyle wystarcza do przeglądania stron? A dlaczego ci głupcy z UE nie chcą zablokować e-maili, przecież grubo ponad 90% e-maili to nielegalny przecież spam! No ale to im nie przeszkadza…

Po różnych próbach pokonania p2p, głównie poprzez zabezpieczanie płyt (zakończone skandalem z zabezpieczaniem płyt rootkitem przez Sony), wielcy tego świata zmieniają taktykę. Nie mam wątpliwości, że przegrają i tą rundę. Jak nie p2p, znajdzie się inny sposób masowego przesyłania plików.

Koszulki Barcelony zakazane w Arabii Saudyjskiej

Logo FC Barcelona

Saudyjska policja religijna nasiliła działania mające na celu zakazanie sprzedaży trykotów FC Barcelona, na których w herbie widoczny jest krzyż świętego Jerzego, co może obrażać wierzenia Muzułmanów.Jak donosi Agencja Efe, sprzedawcy w Arabii Saudyjskiej nie rozprowadzają koszulek z oryginalnym herbem Barçy w obawie przed oficerami policji religijnej “Mutawa”, której oficjalna nazwa to: “Komisja Promocji Cnoty oraz Zapobiegania Wadom i Nieprawidłowościom”.

Według “Mutawy” krzyż Świętego Jerzego “jest znakiem przeciwko wierzeniom i uczuciom muzułmanów”.

Sadek Jan, jeden ze sprzedawców w Rijadzie, żałuje, że w ostatnich miesiącach saudyjskie władze zakazały sprzedaży koszulek Barcelony. Jan powiedział, że wiele osób zrezygnowało z zakupu nieoryginalnego trykotu, bez krzyża św. Jerzego, który jest nieprzychylnie postrzegany w tym islamskim kraju.

Jednak niektórzy obywatele Arabii Saudyjskiej nie zgadzają się z nowymi zarządzeniami i uważają je za “niesprawiedliwe”. “Koncentrowanie się na detalach nie jest dobre. Czy podczas meczu kibice naprawdę zwracają uwagę na obecność krzyża na koszulce?” - pyta retorycznie Yaser al Barkan.

Policja religijna wysyła codziennie 5 000 funkcjonariuszy na patrol w miejscach publicznych, by sprawdzić czy obywatele przestrzegają restrykcyjnego islamskiego prawa. Członkowie “Mutawy” chodzą ulicami, zaglądają na bazary i do centrów handlowych ubrani w białe szaty, tak jak większość obywateli, co umożliwia im wtopienie się w tłum i wykonywanie swoich zadań.

Źródło: http://blaugrana.pl

Inter Mediolan ma teraz podobny problem. W meczu z Fenerbace Stambuł zagrali w białych koszulkach z czerwonym krzyżem. Klub ze Stambułu domaga się… dyskwalifikacji włoskiego zespołu.
Komentarz raczej zbędny…

Ogg Theora

       No to już wiemy, czym w najbliższym czasie będą się interesować wszyscy zwolennicy Otwartego Oprogramowania. Umowa Microsoft - Novell nie spowodowała końca świata, co najwyżej jakieś biadolenie o legalnych i nielegalnych wersjach Linuksa. A zyski są, lub w najbliższej przyszłości, będą - patrz Likewise i Moonlight. OOXML przegrał póki co walkę o standaryzację, więc z tym na razie jest spokój.

Tak więc na scenę wkracza Theora, darmowy kodek video, którego głównym zastosowaniem miałoby być wyświetlanie plików video na stronach www. Kodek wydany jest na licencji BSD (podobnie jak starszy brat Theory - Vorbis), dzięki czemu każdy system operacyjny będzie mógł bezproblemowo odtwarzać te pliki, czego nie można powiedzieć o formacie WMV wiadomej firmy.

Jakby to wyglądało w świecie idealnym? A choćby tak, że YouTube do odtwarzania filmów nie będzie już korzystał z Flasha, a bezpośrednio odtwarzał plik .ogg.

Organizacja W3C kilka miesięcy temu postanowiła zatwierdzić kodek video Theora i kodek audio Vorbis (zapisane w kontenerze Ogg) jako część nadchodzącego standardu HTML5. Opera Software wydała już jakiś czas temu ekperymentalną wersję swojej przeglądarki z natywną obsługą Theory, a Mozilla właśnie zapowiedziała, że Firefox (niestety nie wiadomo, od której wersji) również będzie natywnie sobie z Theorą radził:

“Nie potrzebujesz wtyczki do wyświetlania zdjęć - myślę, że wideo jest naturalnym, następnym etapem tej ewolucji” — twierdzi Mike Schroepfer, wiceprezes Fundacji Mozilli.

Na co, rzecz jasna, zareagowali już “wielcy” tego świata. Apple bardzo nie lubi Ogg, obsługi tego formatu próżno szukać w iPod-ach. Oni promują inny format dźwięku - AAC (Advanced Audio Coding). Całkiem niezły to format, ale potężnie opatentowany, a różne jego odmiany nie są ze sobą kompatybilne (Czyli jeśli masz sprzęt obsługujący np. AAC LC, to nie odtworzysz tym plików stworzonych przez np. AAC HE). Istnieje darmowy kodek AAC - FAAC, jednakże póki co jest miernej jakości.

Natomiast promowanym kodekiem video jest H.264. I znowu, kodek dobry, ale ma problem podobny jak MP3 - niby są jego darmowe programy do tworzenia plików video z użyciem tego kodeka, ale nie jest bynajmniej wolny od patentów.

Tych samych kodeków trzyma się Nokia, tyle że ta próbuje z ludzi robić idiotów:

Anything beyond that, including a W3C-lead standardization of a “free” codec, or the active endorsement of proprietary technology such as Ogg, …, by W3C, is, in our opinion, not helpful for the co-existence of the two ecosystems (web and video), and therefore not our choice

Oto Nokia albo poszła w ślady ZAiKS-u i postanowiła ogłupiać ludzi, albo sama nie wie, o co chodzi. Znowu problemy z rozumieniem licencji?. Albo po prostu myślą innymi kategoriami: jeżeli coś nie należy do nas, to nie jest to darmowe. Biedni ludzie…

Myślę, że tu jednak Theora ma spore szanse stania się takim standardem. Stoi za nią W3C, Firefox - najpopularniejsza z normalnych przeglądarek i Opera Software - producent najlepszej i zdaje się najpopularniejszej przeglądarki na urządzenia przenośne. Jak jeszcze Google przyłączyłoby sie (A ma w tym swój interes - nazywa się Android), to byłoby pozamiatane.

ZAiKS się tłumaczy

      Po powrocie z tygodniowej narady (Skąd Litwini wracają?), w trakcie której szefostwo ZAiKS zajmowało się zapewne niezwykle trudnymi tematami (jak np. studiowaniem licencji Creative Commons), ZAiKS zabrał w końcu głos:

“To wypadek przy pracy”(…)

- Być może była to nadgorliwość inspektora - mówi Popielarz, dodając, iż ZAiKS nie rości sobie praw do opłat za muzykę licencjonowaną jako Creative Commons (CC). Jako błąd określił także wypowiedź przedstawicielki ZAiKSu, która w ubiegłym tygodniu udzieliła Dziennikowi Internautów informacji o obowiązku uiszczenia opłaty za publiczne odtwarzanie muzyki CC.

Więcej w “Dzienniku Internautów”.

Nie pozostaje więc nic innego, jak podziękować ZAiKSowi za potwierdzenie rzeczy oczywistej.

“Dajcie mi muzykę, a ja wam znajdę za nią pieniądze”

Oto mamy idealny przykład na to, że instytucje, ekhm, publiczne, mające parcie na pieniądze, chcą je wyłuskać gdzie to tylko możliwe. Tym sposobem piramidalne bzdury wypowiadane przez przedstawicieli tych instytucji znajdują się na ustach (a także na czołach, gdy człowiek, widząc to, łapie się za głowę) wszystkich zainteresowanych.

ZAiKS, organizacja zajmująca się prawami autorskimi muzyków, którzy do tej paskudnej organizacji należą, pozazdrościła światowej renomy, jaką wyrobiła sobie RIAA. Teraz z pewnością będzie o niej głośno. Jak mówi znane polskie powiedzenie, “Cudze chwalicie, swego nie znacie”. A właśnie, że (już) znamy!

Pierwsze informacje o tym, jakoby ZAiKS miał w nosie licencję Creative Commons, pojawiły się dwa czy trzy dni temu. Wówczas myślałem, że to albo żart, albo chwilowa niedyspozycja intelektualna kogoś z w/w organizacji. Co innego niestety wynika z przeczytanego przeze mnie newsa na Dzienniku Internautów:

Według relacji farmerjana, kontrolerzy ZAiKSu mieli stwierdzić, że licencja CC-BY [licencja zezwalająca na użycie utworów w celach komercyjnych - dop. tockar] nie zwalnia pracownika ośrodka z wniesienia opłaty na rzecz ZAiKSu, gdyż “Ci artyści mogą kiedyś zdecydować się chronić swoje prawa w ‘normalny sposób’”.

W związku z powyższym - zdaniem ZAiKSu - należy na wszelki wypadek wpłacać pieniądze, które “jakby co” będą czekać na twórców…. Wątpliwości miały być w razie czego rozpatrywane w sądzie. Tam użytkownik Jamendo miałby udowodnić, że otrzymał osobiste pozwolenie od każdego z wykonawców, których muzykę odtwarzał, na wykorzystanie utworów. ZAiKS twierdzi, że o takiej procedurze mówi nawet stosowna ustawa.

Oto esencja biurokracji. Jeśli chcemy używać utwór(y) w celach komercyjnych, musimy mieć imienną, pisemną zgodę artysty. Dodatkowo najlepiej będzie, jeśli zawczasu zapłacimy pieniądze ZAiKSowi.

No pewnie, że tak. Kogo w wielkim świecie przemysłu muzycznego obchodzi coś tak niepotrzebnego, jak wola artysty?! Tą sprawę można jednak pociągnąć dalej i wyjść poza ramy Creative Commons. Są przecież mniejsze wytwórnie, które wydają różną muzykę, aczkolwiek do ZAiKSu (Złodzieje Albo idioci Kradną Szmal?) nie należącą. Wydają jak najbardziej legalnie muzykę na płytach, które od tych ZAiKSowych różnią się tym, że brak im hologramu. Jednakże taki artysta może przecież zachcieć chronić swoje prawa “w normalny sposób”. Może tak być? No przecież może. Czy w takim razie mam płacić ZAiKSowi na wszelki wypadek, gdyby ten artysta zmienił kiedyś zdanie?? Mam tylko takie płyty (czyli bez hologramu), więc bardzo chciałbym to wiedzieć.

Swoją drogą, skoro ZAiKS ma w nosie respektowanie licencji artystów, dlaczego my mamy respektować licencje takich organizacji jak ZAiKS czy RIAA ?

Ah ten Jabber…

Pamiętacie może wpis na poprzednim blogu, w którym to wznosiłem peany na temat trzymania wielu danych na serwerach, żeby być jak najbardziej niezależny od tego, gdzie będziemy korzystać z kompa?

Generalnie wpis jest ciągle aktualny (za wyjątkiem tego, że NetVibes porzuciłem dla znacznie lepszego Google Readera), jednak powinieniem zweryfikować tą część odnośnie Jabbera. Cóż, po zakończeniu działalności przez serwis chrome.pl przeniosłem się na jabber.aster.pl. I tutaj zawiodłem się na tym serwerze. Transport Tlena działa paskudnie - co chwilę rozłącza. Nie muszę chyba dodawać, że trochę to denerwuje znajomych z listy. ;) Jeszcze parę innych problemów i byłem wyleczony z tego serwera.

Tak, Jabber to nie jest multikomunikator. Zdałem sobie z tego sprawę i wróciłem do idei multikomunikatora. Jako że używam KDE, a Kopete nie obsługuje natywnie tlena (gadu-gadu owszem), przechodzę na serwer jabbim.pl - jeżeli tam transport tlena nie będzie działał jak powinien to trudno, wrócę do Pidgina, który ma obsługę tlen.pl poprzez plugin. Pidgin to doskonały komunikator, szkoda tylko, że na GTK+. ;)

Tak więc, mój nowy namiar w sieci Jabber to tockar@jabbim.pl. Mam nadzieję, że to będzie ostatnia przeprowadzka.

Dlaczego WCIĄŻ głosować na UPR?

Wielu nieprzekonanych do końca, ale także wielu już przekonanych do głosowania na Unię Polityki Realnej ma obecnie spory problem, czy aby na pewno oddać na nich głos. Powodem takiego stanu rzeczy jest informacja o porozumieniu między partiami: Ligą Polskich Rodzin, Unią Polityki Realnej i Prawicą Rzeczypospolitej i wspólnym startem tych trzech partii z list LPR pod nazwą Liga Prawicy Rzeczypospolitej. Do tych rozczarowanych kieruję dzisiejszy wpis.

Nasi nowi sojusznicy nie są wymarzonymi partnerami, o nie. Nie ma co pisać o tym, czym Giertych się zasłużył, jakimi “złotymi myślami” zdobył “sławę”. Już nie wspominając o tym, że to po prostu socjalista. Podobnie jest z Markiem Jurkiem i jego ekipą. Mam bardzo wiele powodów, żeby obu partii nie lubić. Chyba wszyscy zwolennicy UPR mają takie powody. Dla mnie na przykład to ludzie z drugiego bieguna politycznego. To są w większości konserwatywni socjaliści, ja jestem libertarianinem - liberałem zarówno w sensie wolności gospodarczej, jak i wolności obyczajowej.

Bardzo chciałbym, żeby UPR mogło samodzielnie wejść do parlamentu. Niestety, nie wydaje się to prawdopodobne, przynajmniej nie teraz. Wobec tego partie postanowiły zawszeć sojusz. Start ze wspólnej listy ma dać tym trzem partiom przepustkę do Sejmu. W porozumieniu chodzi TYLKO I WYŁĄCZNIE o wspólny start z jednej listy - UPR będzie miało własną kampanię wyborczą, własne spoty, własny program. Po wyborach, gdzie (mam nadzieję) znajdzie się miejsce dla posłów UPR, następuje rozdzielenie Ligi Prawicy Rzeczpospolitej i każda partia żyje własnym życiem.

To jest jasne. Tylko że problem w tym, że głosując na kandydata UPR, oddajemy głos na socjalistę z LPR czy PRz. Otóż nie, to nie jest problem!! Bo niezależnie od tego na kogo oddamy głos (jeżeli w ogóle), I TAK DO SEJMU WCHODZĄ SOCJALIŚCI! Pytanie jest następujące - ILU TYCH SOCJALISTÓW BĘDZIE?! Jeżeli patrzeć na sondaże, to na granicy wejścia do Sejmu jest obecnie także Samoobrona. Czy więc głosujemy na socjalistów I LIBERAŁÓW z popieranej przez nas UPR i wchodzą oni do Parlamentu, czy do Sejmu wchodzą SAMI SUPER-SOCJALIŚCI (SUPER-ZŁODZIEJE!) którzy zupełnie za nic mają nasze podatki i z sejmowej kasy pobierają maksymalną ilość pieniędzy za paliwo CHOCIAŻ NIE MAJĄ SAMOCHODU!!!

Jeszcze raz powtarzam: albo wchodzą do Sejmu nasi LIBERAŁOWIE z socjalistami, albo SAMI socjaliści, czy to z Samoobrony czy chociażby z LiDu. Czy to takie ważne, która socjalistyczna partia? Od 1993 nie było liberałów w Parlamencie, dlaczego teraz nie chcecie głosować na UPR kiedy w końcu jest realna szansa na to, by liberałowie w Sejmie byli?!?!

Mam nadzieję, że jeszcze tą sprawę przemyślicie. Dokonajcie 21 października dobrego wyboru.

Unia Polityki Realnej

Podobno zbliżają się wybory. Nie wiem jak Wy, ale ja we wcześniejsze wybory nie wierzę. I nie uwierzę, dopóki faktycznie Sejm się nie rozwiąże nie skróci swojej kadencji. Tak samo nie wierzyłem w koalicję PO-PiS, która to miała być tak pewna. I nie pomyliłem się. Fakt, myślałem, że pokłócą się o gospodarkę, a nie o stołki/zwycięstwo PiSu/marszałka.W tamtych wyborach głosowałem na pewną socjaldemokratyczną partię, której obecnie w polskim parlamencie nie ma. Jednakże w ciągu tych dwóch lat panowania Jarosława Kaczyńskiego (czy to z tylnego, czy z premierowego fotela) moje poglądy gospodarcze zmieniły się diametralnie.

Wszyscy widzimy jaka jest sytuacja w kraju - bezrobocie maleje, bo pół miliona rodaków na stałe wybrało sobie normalniejszy kraj. Sytuacja w Służbie Zdrowia jest katastrofalna. ZUS - kolos, który przejada mnóstwo pieniędzy, a który za kilka lat może stanąć na krawędzi bankructwa. Ja widzę tylko jedną drogę wyjścia z tego bagna, w jakim dane jest nam żyć. To Unia Polityki Realnej.

O programie UPR nie chcę pisać, Wikipedia opisuje to ładniej i dokładniej, niż ja to mógłbym zrobić. Chciałbym jednać coś skrobnąć o najbardziej znanej osobie, która należy do UPR, chodzi oczywiście o Janusza Korwin-Mikke. Wokół tego kontrowersyjnego pana zebrało się wiele mitów, które mogą (i robią to!) odstraszyć wielu potencjalnych wyborców.

Z jakiegoś zupełnie dla mnie niezrozumiałego powodu uważa się, że co powie Janusz Korwin-Mikke, taka jest UPR i tak zrobi UPR, jak będzie rządzić. Janusz Korwin Mikke nie jest przewodniczącym Unii Polityki Realnej. Wszystko to, co mówi, to jego WŁASNE poglądy, a nie poglądy Unii Polityki Realnej. Tak wiec nie należy stawiać znaku równości między JKM (Januszem Korwin-Mikke) a UPR. Unia Polityki Realnej to nie Samoobrona, gdzie w istocie Lepper = Samoobrona. Tak więc UPR to partia, która np. nie ma zapędów do odtworzenia monarchii w Polsce, a którą bardzo chętnie JKM odtworzyłby. Jeżeli pisze, że system dziesiętny uważa za bezsensowny, a za doskonały uważa system dwunastkowy to nie znaczy to, do licha, że UPR wprowadzi system dwunastkowy! :D Tak więc, osoba Janusza Korwin-Mikke (i to, co pisze) nie powinna decydować o tym, żeby (nie) głosować na UPR. Bardzo polecam zapoznać się z programem partii. I bardzo proszę nie zrażać się tym, że UPR chce, żeby Polska wyszła z UE, bo NAPRAWDĘ możemy na tym dobrze (nomen omen) wyjść. A układ z Schengen ma podpisany choćby Norwegia, która przecież do UE nie należy.

Moim zdaniem, jeżeli jakaś partia ma odmienić Polskę, to może to zrobić tylko UPR. Cała reszta już rządziła pod tymi czy innymi nazwami. Partie się zmieniają, ludzie w parlamencie - NIE. Ciągle są to ci sami ludzie, ciągle przy korycie. Mamy możliwość zagłosowania, to zróbmy to i wybierzmy mądrze. Ktoś może napisać: “i tak nie wejdą do parlamentu, mają 2% poparcia”. 6 lat temu ludzie którzy swoimi głosami wprowadzili Samoobronę do Sejmu nie mieli takich problemów z zaznaczeniem na kartce partii, która miała spełnić ich interesy.

Aha, czyżbym zapomniał wspomnieć, że UPR popiera Wolne Oprogramowanie w administracji państwowej?

Blog Janusza Korwin-Mikke: http://korwin-mikke.blog.onet.pl

Janusz Korwin-Mikke: Wikicytaty http://pl.wikiquote.org/wiki/Janusz_Korwin-Mikke

Blog Wojciecha Popieli - prezesa UPR: http://wojciech-popiela.blog.onet.pl/

urxvt - taby i klikalne linki

Avalan, Hadret, a także Marduk opisali dobrze mi znany leciutki, acz potężny terminal jakim jest urxvt. Ja tylko króciutko opiszę to, co wyżej wymienieni nie opisali.

Mam na myśli dwie opcje: przeglądanie w kartach znane z takich terminalów jak konsole, gnome-terminal czy xfce4-terminal, oraz klikalne linki, bardzo przydatne tym, którzy korzystają z IRC przy pomocy irssi czy weechat.

Aby mieć przeglądanie w “kartach” w urxvt, dopisujemy następującą linijkę do ~/.Xdefaults:

URxvt*perl-ext-common: tabbed

Aby mieć klikalne linki, dopisujemy do ~/.Xdefaults:

URxvt*perl-ext-common: selection-autotransform,matcher
URxvt*urlLauncher: przegladarka
URxvt*matcher.button: 1

Przy czym za “przeglądarka” wpisujemy oczywiście swoją przeglądarkę (firefox, swiftfox, opera etc).
Jeżeli chcemy, żeby w Operze linki otwierały się w nowej karcie, trzeba zastosować trochę okrężną drogę. Otwieramy ulubiony edytor, wklejamy do niego:

#!/bin/bash
opera -newpage $@

Zapisujemy pod nazwą np. opera-urxvt, wrzucamy do /usr/bin lub /usr/local/bin i nadajemy prawa wykonywania

# chmod +x /usr/local/bin/opera-urxvt

I teraz do URvt*urlLauncher w ~/.Xdefaults wpisujemy opera-urxvt.
W przypadku Firefoksa i pochodnych linki od razu otwierają sie w nowej karcie.

Matcher.button to opcja odpowiadająca za to, który przycisk myszki odpowiada za otwieranie linków. 1 to lewy przycisk myszki.

I to wszystko, może jeszcze screen jak to wygląda:

Wyjeżdzam - bbl, afk.

    W poniedziałek z rana wyjeżdżam na tydzień lub dwa do babci. Mieszka w pięciotysięcznym miasteczku, tak więc nie będę miał dostępu do internetu. Tak więc do przeczytania! :)